Scena wyglądała tak mniej więcej, że w Parku był rozstawiony wielki ekran, nieopodal postawiono zadaszenie realizatora, a wokół na trawie - bezpośrednio lub też za pośrednictwem bluz - przysiadła widownia w liczbie ok 20 osób. Pod zadaszeniem realizatora dwóch zakapturzonych chłopaków (jeden saksofon, drugi akordeon) robiło tło muzyczne w rytm staromodnego swingu, bujając się przy tym zamaszyście. Na ekranie swoje przygody przeżywał Chaplin.
Wsiadłem rower i pomknąłem do domu - po aparat, no i piwo. Niestety, nie zdążyłem, ale zapewniono mnie, że to się będzie jeszcze powtarzać, ale nie wiadomo dokładnie gdzie i kiedy. Czekam więc cierpliwie, aż przyjemny swing saksofonu rozbrzmi któregoś ciepłego wieczoru gdy będę siedział na balkonie.
Oscar na niedzielę, czyli co, jak i dlaczego nie Koniaczek?
-
Czy to naprawdę będą najgorsze Oscary w dziejach? Wszyscy złowrogo
chrząknęli i pretensjonalnie westchnęli kiedy na horyzoncie pojawiły się
nominacje, ale...
1 tydzień temu

0 komentarze:
Prześlij komentarz